Przejdź do treści

Nie jestem twoją maskotką - Kocierewiry – Tu kot mówi ostatnie słowo

www.KocieRewiry.pl
kontakt@kocierewiry.pl
Pomiń menu
Pomiń menu
Nie jestem twoją maskotką
 
Ludzie mają dziwny zwyczaj traktować kota jak gadżet: ubierają, fotografują, noszą jak torebkę i mówią, że „tak jest słodko”. To nie słodkość, to zakamuflowana przemoc estetyczna, która obraża mój instynkt, kręgosłup i poczucie godności.

Ten dział to katalog ludzkich prób zrobienia z kota dekoracji. Piszę, bo ktoś musi przerwać tę farsę. Kot nie jest ozdobą. Kot nie jest filtrem. Kot nie jest maskotką. I prędzej przewróci wazon, niż pozwoli, żeby było inaczej.

Sweterek. Dla kota. Serio?

Człowiek pewnego dnia patrzy na kota i myśli: „Wiem! Ubiorę go w sweterek!”. I to jest ten moment, w którym kot przestaje wierzyć w sens istnienia ludzkości. Sweterek to przestępstwo przeciw wolności, estetyce i podstawowej fizyce futra. Ten felieton to opis największego absurdalnego rytuału ludzi: ubierać coś, co zostało już naturalnie ubrane.

Przepraszam, ale dlaczego mam konto na Instagramie?

Felieton o momencie, w którym kot orientuje się, że przestał być zwierzęciem, a stał się treścią. O granicy między opieką a autopromocją oraz o tym, dlaczego kot nie ma potrzeby „być w sieci”, nawet jeśli człowiek bardzo tego chce.

Kocia sesja zdjęciowa: trauma w 12 migawkach

Najpierw słyszę „tylko jedno zdjęcie”, a potem świat zamienia się w serię błysków, poleceń i absurdalnych pozycji, których nie wybierałem i których nikt ze mną nie konsultował. Po dwunastej migawce nie wiem już, kim jestem, ale wiem jedno: człowiek wyszedł na tym lepiej niż ja.

„Mój kot lubi być noszony” – nie, po prostu nie umie się bronić

Człowiek mówi, że „lubię być noszony”, bo akurat w tym momencie nie szarpię się i nie używam pazurów, co w jego świecie oznacza entuzjazm. Prawda jest prostsza i mniej wygodna: czasem nie walczę, bo wiem, że opór kosztuje więcej niż chwilowe zawieszenie godności.

To nie są „bąbelki”, tylko moje rzygi

Ludzie mają tę fascynującą zdolność nazywania wszystkiego inaczej, niż jest naprawdę — zwłaszcza gdy chodzi o substancje, które opuszczają kota w sposób dynamiczny. Kiedy mówią „bąbelki”, ja widzę tylko ich desperacką próbę udawania, że nie stoją właśnie nad czymś, co jeszcze chwilę temu było moim godnym posiłkiem, a teraz jest surową oceną ich kompetencji życiowych.

Kocie urodziny i inne rytuały sekciarskie

Dzień, w którym człowiek postanawia świętować moje „urodziny”, jest dniem, w którym zaczynam się zastanawiać, czy nie wychowałem sobie fanatyka. Kot nie potrzebuje tortu — potrzebuje świętego spokoju, a sekciarskie ceremonie z czapeczką są obrazą obu gatunków.

Kot nie „śpi słodko” – tylko regeneruje siły do ataku

Ludzie patrzą na kota śpiącego w kłębuszku i wzdychają, jakby oglądali zwiastun filmu o miłości. Nie widzą, że ja w tym czasie ładuję baterie do poziomu „zniszczę cię, jeśli mnie obudzisz”, bo drzemka to nie słodycz — to przygotowanie do operacji taktycznych.

Kocia fontanna – jakby miska była zbyt prosta

Ludzie naprawdę wierzą, że kot potrzebuje urządzenia z filtrem, pompą i instrukcją obsługi, żeby napić się wody. Mnie nie przeszkadza miska — mnie przeszkadza to, że oni myślą, iż technologia rozwiąże ich brak uwagi.

Jak ludzkość fetyszyzuje kuwety

Ludzie mówią, że dbają o moją prywatność, a potem stawiają w domu futurystyczną kapsułę, która wygląda jak aparat do tomografii dla kota. I dziwią się, że wolę zwykły piasek od ich fetyszyzowanych konstrukcji.

A potem i tak wszystko zwalamy ze stołu

Człowiek może się starać. Może kupować najdroższe miski, budować ołtarzyki z przekąsek, stawiać dekoracje, które „mają tu stać i już”. Ale kot wie jedno: wszystko, absolutnie wszystko, co człowiek postawi na stole, ma w sobie potencjał katastrofy. To nie jest złośliwość. To jest fizyka stosowana. I sztuka. I obowiązek gatunkowy.

Wróć do spisu treści