Przejdź do treści

Ten, co kupuje mi zabawkę i myśli, że się pobawię - Kocierewiry – Tu kot mówi ostatnie słowo

Pomiń menu
www.KocieRewiry.pl
kontakt@kocierewiry.pl
Pomiń menu
Ten, co kupuje mi zabawkę i myśli, że się pobawię

Są na świecie ludzie naiwni, są ludzie zgubieni, są tacy, którzy wierzą w horoskopy…
i jest on.

Człowiek, który uważa, że kot bawi się tym, co człowiek mu kupi.
To nie jest zwykły człowiek.
To jest gatunek, podgatunek i przypadek kliniczny jednocześnie.

Ma w sobie dziecięcą nadzieję połączoną z dorosłą nieśmiertelną wiarą, że tym razem to się uda.
Że ta zabawka będzie wyjątkowa.
Że kot powie: „wow”.
Kot nie mówi „wow”.
Kot mówi „hm”.
A „hm” to przepaść między światem kota a światem człowieka.

Człowiek wchodzi do domu z reklamówką.
Ja jestem na parapecie, obserwuję ten spektakl i wiem, że nadchodzi coś żenującego, bo tylko wtedy człowiek się tak cieszy.
Wyciąga zabawkę.
Nowiutką.
Kolorową.
Świecącą.

Taką, która miała być „dla kotów” według opisu w sklepie internetowym pisanym prawdopodobnie przez kogoś, kto kota widział tylko w kreskówkach.

„Chodź, zobacz! Mam coś dla ciebie!”
Ale kot nie działa na nawoływania.
Kot działa na własne decyzje.
Kot działa na własne kaprysy.
Kot jest kaprysem.

Człowiek potrząsa tą zabawką.
Próbuje nią machać.

Próbuję nie widzieć desperacji, ale ona jest tak wyraźna jak ślady łap na świeżo umytej podłodze.
„No chodź! Zobacz! Zabawka!”
Nie widzę zabawki.
Widzę próbę kupienia sobie mojego entuzjazmu.
Widzę rozpacz w kształcie plastikowego piórka.

Najpierw robię to, co każdy szanujący się kot robi:
patrzę w przeciwną stronę.
Nie dlatego, że nie widzę.
Widzę wszystko.
Kot widzi nawet to, czego nie ma.
Po prostu udaję, że głupie pomysły nie istnieją.

Ale człowiek nie poddaje się.
Człowiek nigdy nie rozumie subtelnych sygnałów.
To dlatego koty muszą mieć pazury.

W końcu człowiek zaczyna serię pokazów:
rusza zabawką wolno, szybko, po podłodze, nad podłogą, w powietrzu, pod nogą, za nogą, udaje ptaka, udaje mysz, udaje chorągiewkę na wietrze.
Patrzę na niego.
To jest największy obciach w przyrodzie.

A potem…
nadchodzi moment, który człowieka niszczy.

Biorę dwa kroki.
Zbliżam się.
Robię minę, jakbym był odrobinę zainteresowany – czysto naukowo.

Człowiek zamiera.
To jest ten moment, kiedy jego oczy świecą się jak lampki ostrzegawcze.
„O mój Boże, on jednak chce się bawić!”
Napięcie rośnie.
Zabawka drży w jego ręce.
Człowiek przestaje oddychać.
I wtedy…
robię to, co kot robi najlepiej:
odchodzę.

Bez powodu.
Bez sygnału.
Bez wytłumaczenia.
Bo prawdziwy powód jest prosty:
już mi się znudził jego entuzjazm.
Człowiek stoi, w ręce zabawka, na twarzy zdruzgotanie.
To jest moment, dla którego warto żyć.

Ale to nie koniec.
O nie.
Po pięciu minutach wracam.
Nie do zabawki.
Nie do człowieka.
Wracam… do reklamówki.

Bo reklamówka jest genialna.
Reklamówka szeleści.
Reklamówka ma zapach ulicy.
Reklamówka to arcydzieło minimalizmu, którego człowiek nigdy nie pojmie.

Wchodzę do reklamówki.
Siedzę w niej jak król w pałacu.

Człowiek patrzy i przechodzi przez pięć faz żałoby jednocześnie.
A potem…
człowiek rusza zabawką obok reklamówki.
W desperacji, w nadziei, że jeśli jestem tu, to może… może może…
Nie.
Nie może.

Człowiek patrzy, widzi mnie w torbie, widzi zabawkę na podłodze i w końcu zadaje pytanie, które pyta każdy przedstawiciel tego gatunku:
„Dlaczego ty tak robisz?”

Bo jestem kotem.
Bo urodziłem się, żeby łamać reguły.
Bo naturę zabawki decyduje kot, nie producent.
Bo paragonowa torba ma 10 razy więcej charakteru niż plastikowa rybka na kijku.

Człowiek nie rozumie prostego faktu:
kot bawi się tym, co go fascynuje w tej sekundzie, a nie tym, co człowiek dla niego kupił.
Dla kota:
– patyczek jest lepszy niż zabawka za 40 zł,
– karton jest lepszy niż drapak za 200 zł,
– kulka z papieru jest lepsza niż myszka interaktywna z laserem,
– gumka do włosów jest lepsza niż wszystko.

To nie jest chaos.
To sztuka.
To filozofia.
Kot wie, że wartość jest ukryta w przypadkowych rzeczach.
Człowiek nie wie, że jest ukryta w wszystkich rzeczach oprócz tych, które kupuje dla kota.

Najlepszy moment następuje zawsze następnego dnia.
Człowiek próbuje wyrzucić pudełko po zabawce.

Patrzę na niego.
To jest błąd.
To jest wielki błąd.
Osądzam go spojrzeniem, które mówi:
„Ośmielisz się wyrzucić mój fort?”

I wtedy człowiek rozumie, że właśnie stracił kolejny element swojego życia na rzecz kota.
Nie zabawkę.
Nie pudełko.
Nie pokój.
Nie stół.
Ale iluzję, że kiedykolwiek będzie miał nad czymś kontrolę.

Właśnie na tym polega tragedia człowieka, który kupuje zabawkę i myśli, że się pobawię.
On kupuje produkt.
Ja wybieram sens.
On planuje zabawę.
Ja planuję chaos.
On pragnie interakcji.
Ja pragnę przestrzeni.
On szuka więzi.
Ja wybieram momenty.

I kiedy jego zabawka ląduje w kącie, zakurzona, samotna i niekochana, a ja siedzę w torbie po zakupach i patrzę w okno, człowiek w końcu pojmuje jedną prostą prawdę:
przyjaźń kota kupuje się nie pieniędzmi, tylko wolnością kota do zignorowania tego wszystkiego.

Dlatego patrzę na tego człowieka z lekko pobłażliwą pogardą i myślę:
Zabawka była dla niego.
Nie dla mnie.



Jeśli jeszcze nie masz dość… czytaj dalej



Są ludzie, którzy lubią cierpieć.
Są tacy, którzy nie wiedzą, że cierpią.
I są ci trzeci: ci, którzy sprowadzili do domu papugę.
Papugę.



Jeśli ten felieton cię rozbawił, zirytował albo chociaż
nie zasnąłeś przed końcem,możesz postawić mi Kawę.

BLIK od 2 zł. Ja wezmę mleczko, człowiek dostanie czarną









© Kocierewiry.pl – Wszystkie prawa zachowane. Niestety.
Regulamin kota danych
Regulamin kota danych
Wróć do spisu treści