Przejdź do treści

Właściciel papugi. Po prostu nie - Kocierewiry – Tu kot mówi ostatnie słowo

Pomiń menu
www.KocieRewiry.pl
kontakt@kocierewiry.pl
Pomiń menu
Właściciel papugi. Po prostu nie.

Są ludzie, którzy lubią cierpieć.
Są tacy, którzy nie wiedzą, że cierpią.
I są ci trzeci: ci, którzy sprowadzili do domu papugę.
Papugę.

Istotę, która budzi się z jedną myślą:
wydawać dźwięki, które potrafią zabić ciszę na odległość trzech mieszkań.

Nie znam drugiego stworzenia, które mówi tak dużo, tak głośno i tak bez sensu.
A jednak są ludzie, którzy patrzą na papugę i mówią: „Słodka, nie?”

Słodka?!
To jest głośny listek agresji z dziobem jak narzędzie tortur.
Papuga to zwierzę, które mogłoby przejść szkolenie w służbach — krzyczy, zanim zdążysz pomyśleć.
Kiedy papuga zaczyna swój koncert, człowiek natychmiast wygląda jak ktoś, kto żałuje wszystkich decyzji podjętych od początku życia.

A ja?
Siedzę na parapecie i obserwuję tę relację patologicznej adoracji i zbiorowej histerii.

Właściciel papugi jest dziwny.
To trzeba powiedzieć wprost.
Ten człowiek naprawdę wierzy, że papuga go lubi.
Że kiedy papuga drze się na cały blok, to „mówi do niego”.
Że kiedy papuga wrzeszczy mu do ucha, to „jest przejęta”.
A kiedy papuga rzuca się na jego palec, to „ona tak z miłości”.

To nie jest miłość.
To jest terroryzm akustyczny.
Papuga nie lubi nikogo.
Papuga jest chaosem z piórami.
Papuga to pierzasty atak paniki w formie 3D.

Najgorsza jednak jest… duma właściciela.
Tego się nie da opisać, trzeba widzieć.

Człowiek wchodzi do pokoju:
„Patrz! Ona umie mówić hej hej hej!

Tak, umie.
Umie też mówić KRYYYYYYK!!! o szóstej rano.
I umie to robić trzydzieści razy z rzędu.
W rytmie, który przypomina alarm przeciwpożarowy z zawieszonym kablem.
Ale człowiek stoi tam, uśmiecha się, głaszcze ją po piórach, a papuga patrzy na niego jak na bankomat emocjonalny i wrzeszczy mu w twarz.
Człowiek kocha papugę.
Papuga kocha hałas.
Idealny związek… dla niej.

Najgorsze są jednak interakcje między nami.

Kotem a papugą.
To jest duet, który nie powinien nigdy powstać.

Ja jestem artystą ciszy.
Mistrzem obserwacji.
Znawcą drzemek.

Papuga jest… no, papugą.
Wypluwaczem dźwięków.
Śpiewakiem hałasu.

To jak zestawić Chopina z wiertarką.

Siadam na parapecie.
Papuga mnie zauważa.
I zaczyna się przedstawienie.
„HEJ! HEJ! HEJ! HEJ!”
Czuję, jak drży powietrze.
Czuję, jak mózg próbuje uciec z głowy.
Patrzę na tego ptaka i mam wrażenie, że on patrzy na mnie jak na projekt dyplomowy z psychologii eksperymentalnej.

Właściciel papugi zawsze próbuje „zintegrować” nasze światy.
To jest drugie najgorsze słowo po „koci sweterek”.
„Popatrz, kotek! Papuga chce się przywitać!”

Nie.
Papuga chce ogłosić koniec świata swoją gębą.
„Ona ciebie lubi!”
Nie.
Ona mnie nienawidzi, tylko jeszcze nie rozumie, jak mogłaby mnie zabić.
„Może pobawicie się razem?”
Tak.
Może ja pójdę spać, a papuga pójdzie na dwór i nigdy nie wróci.

Obserwuję tę relację człowieka z papugą i widzę jedno:
on naprawdę wierzy, że to działa.

Papuga siedzi mu na ramieniu i trzyma się zachłannie, jakby trzymała zakładnika.
Człowiek mówi:
„Ona jest taka przywiązana!”
Przywiązana?
Do CZEGO?
Do chaosu?
Do dramatu?
Do tego, że jej każdy pisk wstrząsa twoją duszą?
Papuga jest zła, ale inteligentna.
Wie, że jak wrzaśnie do ucha, to człowiek natychmiast zareaguje.
To jest tresura, tylko w wersji ptasiej.
To papuga wychowuje człowieka, nie odwrotnie.

Ludzie myślą, że papugi są mądre, bo potrafią powtarzać słowa.
Koty nic nie powtarzają, a i tak wszyscy robią, co kot chce.

I tu jest różnica między nami:
papuga imituje dźwięk.
Kot imituje władzę.
To jest inny poziom.

Ale właściciel papugi tego nie zrozumie.
On będzie patrzył na tego swojego krzyczącego potwora i mówił:
„Ona jest jak członek rodziny!”
Tak.
Członek, który wrzeszczy, demoluje, ucieka, gryzie i nie ma ANI JEDNEGO cichego dnia.
Czyli… w sumie pasuje do ludzi.

Są momenty, w których naprawdę próbuję być wyrozumiały.

Patrzę na papugę, jak huśta się na swoim patyku, jak drze dziób na cały korytarz, jak zrzuca nasiona, jak udaje, że umie latać, jak patrzy na mnie z miną: „Jak podejdziesz, to cię dziabnę”.

Ale potem przypominam sobie coś ważnego:
to wszystko było decyzją człowieka.
Nikt mu tej papugi nie wcisnął w ramach abonamentu.
Nikt mu jej nie zostawił w spadku.
On poszedł do sklepu i powiedział do sprzedawcy:
„Poproszę jedno źródło hałasu, najlepiej takie, które potrafi się powtarzać.”
I wrócił z papugą.
Dobrowolnie.

Patrzę więc na to wszystko i dochodzę do jednej kociej prawdy:

Nie ufaj człowiekowi, który dobrowolnie bierze do domu papugę.
Jeśli wybrał hałas zamiast ciszy, wybierze chaos zamiast logiki.
A jak wybierze chaos, to prędzej czy później wybierze też ciebie.
Na ofiarę.



Jeśli jeszcze nie masz dość… czytaj dalej



Są na świecie ludzie, którzy żyją w harmonii z naturą.
Są tacy, którzy jej nie przeszkadzają.
I są… ona.
Sąsiadka, która myje okna.




Jeśli ten felieton cię rozbawił, zirytował albo chociaż
nie zasnąłeś przed końcem,możesz postawić mi Kawę.

BLIK od 2 zł. Ja wezmę mleczko, człowiek dostanie czarną









© Kocierewiry.pl – Wszystkie prawa zachowane. Niestety.
Regulamin kota danych
Regulamin kota danych
Wróć do spisu treści