Wróble i inne istoty bardziej ogarnięte niż wy
Siedzę na moim parapecie, miejscu, które jest jednocześnie tronem, amboną, punktem obserwacyjnym i kocim stanowiskiem badawczym. I patrzę. Na wróble. Na te maleńkie, rozczochrane istotki, które ważą tyle co mój poranny kłak, a jednak funkcjonują z gracją i kompetencją, jakiej ludzie mogliby im pozazdrościć — gdyby tylko zauważyli, że istnieją inne gatunki niż oni i psy.
Wróble i inne istoty bardziej ogarnięte niż wy
Wróbel to mała maszyna do życia. Zero coachingu, zero aplikacji motywacyjnych, zero podcastów o produktywności, zero notatek w bullet journalu. A mimo to wróbel wstaje rano i po prostu robi rzeczy. Bez wahania. Bez dramatów. Bez pytań o sens. Człowiek natomiast wstaje i od razu jest zmęczony samym faktem, że żyje. To jest najczystsza biologiczna różnica między wami a resztą świata: wy nie musicie mieć problemów. Wy je tworzycie.
Wróbel to mała maszyna do życia. Zero coachingu, zero aplikacji motywacyjnych, zero podcastów o produktywności, zero notatek w bullet journalu. A mimo to wróbel wstaje rano i po prostu robi rzeczy. Bez wahania. Bez dramatów. Bez pytań o sens. Człowiek natomiast wstaje i od razu jest zmęczony samym faktem, że żyje. To jest najczystsza biologiczna różnica między wami a resztą świata: wy nie musicie mieć problemów. Wy je tworzycie.Wróble operują chaosem z taką biegłością, że powinniście im płacić za konsultacje. Okruszek spada na ziemię — trzy wróble są już w drodze. Jeden robi unik, drugi atakuje, trzeci kradnie wszystko, czwarty komentuje głośno jak lokalny polityk, piąty się obraża. I to działa. Bez regulaminu. Bez moderatora. Bez słów „porozmawiajmy o tym spokojnie”. Wróble są małe, ale emocjonalnie zwinne. A wy? Wy się obrażacie, bo ktoś nie odpowiedział na wiadomość przez pięć minut.
A potem odwracam głowę i widzę człowieka.
Człowiek nie skacze.
Człowiek się szamocze.
Człowiek się szamocze.
Z torbą, z telefonem, z rozbieganym wzrokiem, z miną „nie wiem gdzie idę, ale idę szybko, żeby nikt nie zauważył”. Ludzie poruszają się jak organizmy, które próbują udawać, że kontrolują swoje życie, chociaż najprostsze czynności — jak przejście przez ulicę — wyglądają jak test na trzeźwość. Gdyby wróble umiały się śmiać, śmiałyby się non stop.
Najbardziej bawi mnie to, że człowiek uważa się za istotę rozumną.
Rozumną!
Rozumną!
Wy, którzy potraficie wchodzić w te same relacje, kupować te same rzeczy, powtarzać te same błędy i za każdym razem mówić „tym razem będzie inaczej”. Wróbel by tak nie zrobił. Wróbel raz spada z gałęzi, i już wie, że ma nie siadać na tej konkretnej. Człowiek spada z tej samej gałęzi trzydzieści razy i dopiero wtedy zaczyna podejrzewać, że może coś jest nie tak.
Zasady podejmowania decyzji?
Wróbel: zobaczył okruszek → weź okruszek.
Człowiek: zobaczył okazję → „czy ja zasługuję?”, „a może za późno?”, „czy mnie ktoś oceni?”, „czy to dobry moment w moim życiu?”, „muszę najpierw przeczytać książkę, jak podejmować decyzje”.
Człowiek: zobaczył okazję → „czy ja zasługuję?”, „a może za późno?”, „czy mnie ktoś oceni?”, „czy to dobry moment w moim życiu?”, „muszę najpierw przeczytać książkę, jak podejmować decyzje”.
W tym czasie wróbel zdążył zjeść okruszek, znaleźć drugi, pokłócić się z kuzynem i polecieć na dach.
Wróble mają też niesamowitą zdolność radzenia sobie w grupie.
U nich każdy wie, co robi — nawet jeśli nie wie, że wie.
U nich każdy wie, co robi — nawet jeśli nie wie, że wie.
U ludzi nikt nie wie, co robi, ale wszyscy udają, że wiedzą.
To gigantyczna różnica w jakości życia.
To gigantyczna różnica w jakości życia.
Wróble rozwiązują konflikty w sekundę: dziob, trzep skrzydeł, koniec.
Ludzie rozwiązują konflikty latami: rozmowy, terapie, przerwy, powroty, długie wiadomości zaczynające się od „muszę ci coś powiedzieć”. Gdyby człowiek funkcjonował jak wróbel, miałby o połowę mniej problemów i dwa razy więcej czasu na spanie — czyli robiłby coś, co, szczerze mówiąc, powinien robić częściej.
A jeśli już mówimy o spaniu:
Wróble kładą się i śpią.
Po prostu.
Wyłączają impuls, zamykają oczy, koniec.
Wróble kładą się i śpią.
Po prostu.
Wyłączają impuls, zamykają oczy, koniec.
Człowiek przed snem przeprowadza w głowie trzygodzinną konferencję:
„Co zrobiłem źle?”
„Czy jutro zawalę?”
„Czy mój kot mnie ocenia?”
„Czy świat się skończy?”
„Czy powinienem kupić nowy odkurzacz?”
„Co zrobiłem źle?”
„Czy jutro zawalę?”
„Czy mój kot mnie ocenia?”
„Czy świat się skończy?”
„Czy powinienem kupić nowy odkurzacz?”
Wróbel w tym czasie śni o okruszkach.
Nie dlatego, że jest głupi.
Dlatego, że jest zdrowy.
Nie dlatego, że jest głupi.
Dlatego, że jest zdrowy.
Jest jeszcze jedna różnica — najbardziej fundamentalna.
Wróbel umie odlecieć.
W każdej chwili.
Wróbel umie odlecieć.
W każdej chwili.
Gdy coś go denerwuje, gdy sytuacja nie ma sensu, gdy ktoś robi hałas, gdy pojawia się zagrożenie — wróbel po prostu odlatuje. I tyle.
Człowiek?
Człowiek tkwi w miejscach, które go niszczą, bo „szkoda odejść”, „może się zmieni”, „przecież tyle zainwestowałem”, „co ludzie powiedzą”.
Człowiek tkwi w miejscach, które go niszczą, bo „szkoda odejść”, „może się zmieni”, „przecież tyle zainwestowałem”, „co ludzie powiedzą”.
Wróbel by nie został.
Wróbel zna swoją wartość.
I ma zdrowy rozsądek, którego człowiek nie odzyska, nawet jeśli zapisze się na wszystkie możliwe kursy rozwoju osobistego.
I ma zdrowy rozsądek, którego człowiek nie odzyska, nawet jeśli zapisze się na wszystkie możliwe kursy rozwoju osobistego.
Więc siedzę na parapecie, patrzę na te małe, rozczochrane ptaki, które skaczą jakby znały sens istnienia, i dochodzę do bardzo prostego wniosku:
wróble są mądrzejsze niż ludzie.
Wszystkie.
Nawet te, które wbiegają w szybę.
One też wiedzą, kiedy odlecieć.
Wszystkie.
Nawet te, które wbiegają w szybę.
One też wiedzą, kiedy odlecieć.
A wy?
Wy stoicie pod tą szybą całe życie.
Wy stoicie pod tą szybą całe życie.
Na marginesie
W kocim stylu. 30 rozdziałów ironii, humoru i sytuacji, które znasz aż za dobrze.
Jeśli zamiast śmiechu masz konkretny problem z kotem —
👉 zajrzyj do poradników
👉 zajrzyj do poradników
krótko, konkretnie i bez gadania.
Jeśli jeszcze nie masz dość… czytaj dalej

Poranek zaczyna się zawsze tak samo: jeden wielki westchnieniowy koncert. Samochody mruczą, ludzie przeklinają, a ja, kot, który wstał tylko dlatego, że słońce weszło mi na futro, patrzę na to i myślę: szczęście, że mam dziewięć żyć. Wy byście chcieli mieć chociaż jedno naprawdę wykorzystane.
