Ludzie nie mają futra i są z tego dumni
Są takie rzeczy, których kot nie zrozumie, choćby dostał za to całą paczkę najlepszej karmy. Jedną z nich jest ludzka duma z faktu, że… nie mają futra. Człowiek mówi o tym, jakby wygrał ewolucyjny konkurs piękności, podczas gdy z kociej perspektywy przypomina raczej stworzenie, które zapomniało odebrać swój komplet wyposażenia w punkcie wydania gatunku. A potem chodzi po świecie w syntetycznych szmatach, trzęsie się na wietrze i opowiada, że to „styl”.
Z parapetu to wygląda trochę inaczej:styl to coś, co masz w sobie, nie coś, co kupujesz na promocji w centrum handlowym.
Ludzie uwielbiają mówić, że futro to „kłopot”. Że „nosi się ze sobą”. Że „wszędzie zostaje”. Jakby ich własne włosy nie zostawały na podłodze w taki sposób, że nawet odkurzacz ma ochotę złożyć wypowiedzenie. Włosy ludzkie nie mają nawet tej szlachetności, którą mają moje futrzane kłaczki. Włosy człowieka wyglądają, jakby system operacyjny miał krótki zanik świadomości i wyrzucił śmieci gdzie popadnie. A jednak to koty „gubią futro”, a ludzie „przechodzą proces naturalny”. Proszę cię.
Człowiek potrafi stać przed lustrem i z przekonaniem mówić:
„dobrze, że nie mamy futra — możemy wyrażać siebie ubraniami!”
„dobrze, że nie mamy futra — możemy wyrażać siebie ubraniami!”
Wiesz, ja widzę, gdy człowiek wyraża siebie ubraniami?
Następny dowód na to, że im mniej ma futra, tym więcej ma problemów.
Następny dowód na to, że im mniej ma futra, tym więcej ma problemów.
Kot nie ma problemu, by „coś do czegoś pasowało”.
Futro zawsze pasuje.
Kolor, tekstura, ciepłota — wszystko zgrywa się samo.
Kolor, tekstura, ciepłota — wszystko zgrywa się samo.
Człowiek natomiast przebiera się trzy razy, zanim wyjdzie z domu. Potem wraca, bo jednak „ta kurtka nie gra z butami”. A kot w tym czasie zdąży zrobić trzy drzemki i jedną egzystencjalną analizę sensu życia człowieka, która zawsze kończy się tak samo:
nie ma sensu, a już na pewno nie w tej stylizacji.
nie ma sensu, a już na pewno nie w tej stylizacji.
Ale najśmieszniejsze jest to, że ludzie naprawdę traktują brak futra jak argument na swoją rzekomą „wyższość cywilizacyjną”. Jakby futro było prymitywne.
Futro nie jest prymitywne.
Futro jest kompletne.
Futro jest kompletne.
To człowiek musi dorabiać resztę.
Zimą człowiek zaczyna wyglądać jak matrioszka z problemami osobistymi: warstwa na warstwie, a pod spodem rozpacz i zmarznięte poczucie własnej wartości. Kot w tym samym czasie podkręca futro i jest gotowy. Zero wysiłku. Zero szalików. Zero płaczu nad rachunkami za ogrzewanie. Chciałbym powiedzieć, że to nie ich wina, że natura ich tak skrzywdziła, ale potem przypominam sobie, jak bardzo są z tego dumni — i jakoś mi współczucie przechodzi.
A przecież lato jest jeszcze lepsze.
Kot ma wbudowaną klimatyzację: futro odbija ciepło i chroni przed przegrzaniem.
Człowiek ma… t-shirt. Który wybrał źle.
Człowiek zawsze wybiera źle.
Człowiek ma… t-shirt. Który wybrał źle.
Człowiek zawsze wybiera źle.
I wtedy zaczynają się dramaty:
„Za gorąco mi!”
„Muszę zmienić koszulkę!”
„Materiały oddychające to ściema!”
„Za gorąco mi!”
„Muszę zmienić koszulkę!”
„Materiały oddychające to ściema!”
Oczywiście, że ściema.
Bo zamiast mieć futro, mają bawełniane prześcieradło z wszytym logo firmy, która wmówiła im, że to technologia NASA.
Człowiek naprawdę wierzy, że ubrania mogą rozwiązać jego problemy. A kot wie, że ubrania są tylko próbą oszukania natury — taką samą jak ich aplikacje do medytacji albo te wszystkie poradniki, których i tak nie czytają.
Ale wróćmy do ich dumy, bo tu jest prawdziwy crème de la crème ludzkiej psychologii.
Człowiek rozbiera się na plaży i myśli, że wygląda dobrze, bo nie ma futra.
Kot patrzy i widzi istotę, która powinna natychmiast wrócić pod koc.
Nie dlatego, że brzydko wygląda — tę ocenę zostawiam ludziom.
Kot patrzy i widzi istotę, która powinna natychmiast wrócić pod koc.
Nie dlatego, że brzydko wygląda — tę ocenę zostawiam ludziom.
Dlatego, że wygląda… niedokończona.
Jakby ewolucja przeszła nad nim obojętnie.
Próbuję zrozumieć ich dumę, naprawdę. Może to rodzaj mechanizmu obronnego? W końcu człowiek musi jakoś wmówić sobie, że jego skóra — ta wiecznie sucha, spalona, poparzona, przesuszona, nadwrażliwa, łuszcząca się, błagająca o balsam — jest powodem do świętowania.
Człowiek musi się smarować.
Kot musi się umyć.
Zgadnij, kto ma lepszy design.
Zgadnij, kto ma lepszy design.
Najciekawsze jest to, że gdyby człowiek nagle dostał futro, wszystko by mu się uprościło: mniej zakupów, mniej prania, mniej stresu.
Ale nie — on będzie się upierał, że futro jest „problemem”.
Tak mówią ci sami ludzie, którzy potrafią mieć dwanaście swetrów i nadal marudzić, że „nie mają co na siebie włożyć”.
Ale nie — on będzie się upierał, że futro jest „problemem”.
Tak mówią ci sami ludzie, którzy potrafią mieć dwanaście swetrów i nadal marudzić, że „nie mają co na siebie włożyć”.
A potem pada deszcz.
Kot wraca — lekko wilgotny, ale w pełni funkcjonalny.
Człowiek wraca — mokry, zmarznięty, kapryśny, z poczuciem, że świat go skrzywdził.
Trudno się dziwić, skoro jedyne futro, jakie człowiek posiada, jest kupowane w sklepie i odpada po jednym sezonie.
Kot wraca — lekko wilgotny, ale w pełni funkcjonalny.
Człowiek wraca — mokry, zmarznięty, kapryśny, z poczuciem, że świat go skrzywdził.
Trudno się dziwić, skoro jedyne futro, jakie człowiek posiada, jest kupowane w sklepie i odpada po jednym sezonie.
Zasadniczo, gdy patrzę na człowieka, dochodzę do jednej, niepodważalnej prawdy:
Człowiek jest jedynym stworzeniem, które postanowiło być dumne z braku czegoś, co czyni życie łatwiejszym.
Ale rozumiem tę dumę.
Muszą sobie jakoś wynagrodzić fakt, że natura oddała kotu wszystko:
wdzięk, komfort, funkcjonalność, miękkość, estetykę i możliwość zasypiania w dowolnej pozycji bez wyglądania jak katastrofa biologiczna.
Muszą sobie jakoś wynagrodzić fakt, że natura oddała kotu wszystko:
wdzięk, komfort, funkcjonalność, miękkość, estetykę i możliwość zasypiania w dowolnej pozycji bez wyglądania jak katastrofa biologiczna.
Człowiek nie ma futra.
Kot ma futro.
I kot ma jeszcze jedną rzecz, której człowiek nigdy nie osiągnie, choćby nosił najdroższe ubrania świata:
poczucie, że niczego mu nie brakuje.
Kot ma futro.
I kot ma jeszcze jedną rzecz, której człowiek nigdy nie osiągnie, choćby nosił najdroższe ubrania świata:
poczucie, że niczego mu nie brakuje.
Na marginesie
W kocim stylu. 30 rozdziałów ironii, humoru i sytuacji, które znasz aż za dobrze.
Jeśli zamiast śmiechu masz konkretny problem z kotem —
👉 zajrzyj do poradników
👉 zajrzyj do poradników
krótko, konkretnie i bez gadania.
Jeśli jeszcze nie masz dość… czytaj dalej

Zacznijmy od klasycznego poranka człowieka.
Wstaje, przeciąga się jakby odegrał scenę z kiepskiego teatru, i rzuca deklarację: „Dziś będę produktywny”. Kot w tym samym czasie otwiera jedno oko, widzi tę ambicję, zamyka je i uznaje, że dalsze oglądanie tego spektaklu jest stratą czasu. Człowiek siada do stołu, bierze telefon, żeby „sprawdzić tylko godzinę”, po czym tonie w powiadomieniach jak w piankach marshmallow — miękko, głupio i bez zamiaru powrotu. Gdy wreszcie odłoży telefon, mija 40 minut, kawa wystygła, a sens już dawno wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi.
