Kiedy ostatnio coś zrobiłeś z sensem?
Ludzie od pokoleń powtarzają sobie, że ich życie jest sensowne. Że decyzje są świadome, działania przemyślane, a każdy poranek to nowa szansa na bycie lepszą wersją siebie. Kot siedzi na parapecie, patrzy na tę epopeję złudzeń i widzi coś zupełnie innego: stworzenie, które od lat próbuje ustalić, gdzie w kuchni ma stać sól i dlaczego znowu zgubiło klucze. Ludzie uwielbiają mówić o sensie. Problem w tym, że prawie nigdy go nie wykonują.
Zacznijmy od klasycznego poranka człowieka.Wstaje, przeciąga się jakby odegrał scenę z kiepskiego teatru, i rzuca deklarację: „Dziś będę produktywny”. Kot w tym samym czasie otwiera jedno oko, widzi tę ambicję, zamyka je i uznaje, że dalsze oglądanie tego spektaklu jest stratą czasu. Człowiek siada do stołu, bierze telefon, żeby „sprawdzić tylko godzinę”, po czym tonie w powiadomieniach jak w piankach marshmallow — miękko, głupio i bez zamiaru powrotu. Gdy wreszcie odłoży telefon, mija 40 minut, kawa wystygła, a sens już dawno wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi.
Kot w tym czasie zrobił więcej: przeciągnął się, ocenił stan świata, podrapał drapak, zajął strategiczną pozycję na parapecie. Działanie. Konkret. Zero ludzkiej dramaturgii.
Największy paradoks jest taki, że ludzie mają obsesję planowania. Ich życie to ciągły festiwal notesów, aplikacji, kalendarzy, tabel, map myśli i list. Kot ma jedną listę:
- Chcę → robię.
I działa mu to bez zarzutu.
Tymczasem człowiek przygotowuje się do przygotowania tego, co miał przygotować miesiąc temu. Tworzy plan działania, potem plan wdrożenia planu, potem analizę, dlaczego plan nie zadziałał, choć jeszcze go nie wykonał. Kot patrzy na to i naprawdę próbuje zachować powagę, ale w którymś momencie mruczenie zamienia się w śmiech.
Gdy człowiek w końcu zrobi coś z sensem — skończy zadanie, odłoży dokument, odpisze na maila — przeżywa to jak objawienie: „Ale ulga!”. Kot nie odczuwa ulgi po działaniu. Kot odczuwa ulgę po drzemce. Bo drzemka jest sensowna zawsze, a działania ludzi — rzadko.
Ludzie mają natomiast cudowny talent do racjonalizowania własnej bierności. Nie powiedzą: „nie chce mi się”. Powiedzą:
• „wszechświat wysyła mi sygnały”,
• „nie mam energii”,
• „to nie ten czas”,
• „muszę się najpierw przygotować mentalnie”,
• „muszę przepracować blokady”.
• „wszechświat wysyła mi sygnały”,
• „nie mam energii”,
• „to nie ten czas”,
• „muszę się najpierw przygotować mentalnie”,
• „muszę przepracować blokady”.
Kocie spojrzenie nie pozostawia wątpliwości:
nie, człowieku. Ty po prostu nie zrobiłeś tego, co trzeba było zrobić.
nie, człowieku. Ty po prostu nie zrobiłeś tego, co trzeba było zrobić.
Z mojej perspektywy wygląda to tak: sens nie jest skomplikowany. Sens jest prosty, a ludzie uciekają od prostoty jak od wody w kąpieli. Sens wymaga jednego: działania. A działanie wymaga odwagi, której człowiek używa głównie do kupowania nowych kubków z motywacyjnymi hasłami.
Człowiek chce być istotą sensowną, ale jednocześnie żyje tak, jakby miał do dyspozycji pięć równoległych żyć. Jedno na pracę, jedno na rozterki, jedno na przewijanie Instagrama, jedno na martwienie się przyszłością i jedno na obwinianie przeszłości za to, czego nie robi teraz. Kot nie ma takich warstw. Kot działa tu i teraz. Bo tylko tu i teraz istnieje.
Weźmy ich rytuał „ogarniania życia”.
Ludzie potrafią poświęcić pół dnia na sprzątanie biurka, ustawianie ikonek na pulpicie, polerowanie kubka, segregowanie maili — wszystko po to, żeby nie zrobić tej jednej rzeczy, która naprawdę ma sens. To jest fenomen. To jest sztuka unikania. Kot w tym czasie robi to, co trzeba: jeśli chce przesunąć coś ze stołu, przesuwa. Jeśli chce zignorować człowieka, ignoruje. Jeśli chce zrobić drzemkę, robi. Zero sabotażu.
Najbardziej komiczne jest końcowe stadium ludzkiego nie-sensownego życia:
gdy człowiek wreszcie wykona jakąś prostą czynność — na przykład wyniesie śmieci — natychmiast musi to „przetworzyć emocjonalnie”.
gdy człowiek wreszcie wykona jakąś prostą czynność — na przykład wyniesie śmieci — natychmiast musi to „przetworzyć emocjonalnie”.
Siedzi, patrzy w okno i mówi:
„Czuję, że zrobiłem krok w dobrą stronę”.
„Czuję, że zrobiłem krok w dobrą stronę”.
Krok, człowieku?
Wyniosłeś śmieci.
Kot wynosi sens z każdego ruchu.
Wyniosłeś śmieci.
Kot wynosi sens z każdego ruchu.
Ty wynosisz worek.
Kot jest istotą sensu, bo nie komplikuje. Nie rozdrabnia się. Nie dopisuje historii do rzeczy, które są po prostu do zrobienia. Kot nie musi „znaleźć motywacji”. Ma instynkt. Ma zamiar. I ma konsekwencję, która człowieka przeraża — bo konsekwencja oznacza odpowiedzialność za własne życie.
Ludzie zbyt często mylą chaos z życiem.
Koty wiedzą, że życie jest proste.
To ludzie robią z niego labirynt.
Koty wiedzą, że życie jest proste.
To ludzie robią z niego labirynt.
Kiedy ostatnio zrobiłeś coś z sensem?
Nie chodzi o wielkie rzeczy. Nie chodzi o planowanie przyszłości.
Nie chodzi o wielkie rzeczy. Nie chodzi o planowanie przyszłości.
Chodzi o to jedno proste działanie, które mogłeś zrobić wczoraj, ale i tak zacząłeś przeglądać YouTube’a o 23:40.
Kot nie zadaje sobie takich pytań.
Kot po prostu robi to, co zamierza — albo nie robi nic.
I oba stany mają sens.
Kot po prostu robi to, co zamierza — albo nie robi nic.
I oba stany mają sens.
Gdy patrzę na człowieka, widzę istotę, która desperacko próbuje nadać sens rzeczom, które powinna po prostu wykonać. Widzę też istotę, która zaczyna tysiące rzeczy, ale kończy niewiele — bo zakończenie czegoś jest ostateczne, a człowiek panicznie boi się ostateczności.
Kot kończy wszystko.
Zresztą kot kończy nawet to, czego człowiek nie chciał, żeby zaczynał.
I może o to chodzi:
nie próbować znaleźć sensu — tylko przestać mu przeszkadzać.
nie próbować znaleźć sensu — tylko przestać mu przeszkadzać.
Sens jest prosty.
Sens jest blisko.
Sens jest w działaniu.
Sens jest blisko.
Sens jest w działaniu.
Człowiek tylko musi wreszcie przestać szukać kluczy.
Na marginesie
W kocim stylu. 30 rozdziałów ironii, humoru i sytuacji, które znasz aż za dobrze.
Jeśli zamiast śmiechu masz konkretny problem z kotem —
👉 zajrzyj do poradników
👉 zajrzyj do poradników
krótko, konkretnie i bez gadania.
Jeśli jeszcze nie masz dość… czytaj dalej

Ludzie mają obsesję na punkcie zaczynania dnia „z energią”. Budzik dzwoni, człowiek wstaje jak wyrwany z życia, noga wplątuje się w koc, telefon w ręce, oczy jeszcze w piekle, mózg jeszcze w śpiączce. I od tej pierwszej sekundy człowiek narzuca sobie tempo wyścigu, którego nikt nie ogłosił. Kot patrzy na to z boku — z miejsca, gdzie jest ciepło, komfortowo i gdzie nic nie wymaga pośpiechu — i naprawdę próbuje zrozumieć: po co?
