Przejdź do treści

Sklep na rogu: wieczorne misterium alkoholu - Kocierewiry – Tu kot mówi ostatnie słowo

Pomiń menu
www.KocieRewiry.pl
kontakt@kocierewiry.pl
Pomiń menu
Sklep na rogu: wieczorne misterium alkoholu

Sklep na rogu to nie jest zwykłe miejsce.

To miejskie obserwatorium ludzkiej natury, laboratorium desperacji, ołtarz wieczornych marzeń i porannych wyrzutów sumienia. W dzień udaje normalność: chleb, woda, gazety, kotlet w folii, którego nawet ja bym powąchał z lekkim sceptycyzmem.

Ale nocą… nocą ten przybytek zmienia się w sanktuarium, do którego pielgrzymują ci, którzy mają misję tak sekretną, że sami jej nie rozumieją.

Kiedy zapada zmrok, pod sklepem pojawia się cała elita nocnych gatunków człowieka. Wyłaniają się jak zjawy, każdy z własnym dramatem egzystencjalnym i portfelem, który cierpi bardziej niż ich godność.

Pierwszy jest Rycerz Wieczornego Browaru. Idzie pewnie, choć krok mu drży. Niby zwykły człowiek, ale w jego oczach widać determinację, którą widuję tylko u kotów planujących skok na blat. On ma misję: „tylko jedno piwko”. Kot mruczy z politowaniem, bo wie, że „jedno” w ludzkim języku oznacza cztery. Czasem sześć. W wersji ambitnej: wszystko z dolnej półki.

Za nim wchodzi Filozof z Plastikiem w Dłoni. Kupuje najtańsze wino o bukiecie mdłej rozpaczy i lekkiej nutce rezygnacji. Filozof zawsze mówi za dużo. Do sprzedawczyni, do siebie, do Wszechświata. Kończy zwykle na murku, wygłaszając monolog o życiu, śmierci i podatkach. Kot go nie ocenia. Kot wie, że nie każdy ma warunki psychiczne, by położyć się i zasnąć jak normalny przedstawiciel gatunku.

Następny w kolejce jest Typ Niepewnego Kroku, znany też jako „Ja nic nie piłem”. Obija się o futrynę, mówi z przesadną wyrazistością jak aktor z prowincjonalnego teatru i kupuje cokolwiek: chipsy, cukierki, prezerwatywy, piwo, baterie i hot-doga. Wszystko naraz. To jest jego sposób na ukrycie faktu, że wraca z melanżu. Kot patrzy z wyższością, bo nawet ja, wchodząc przez drzwiczki, mam więcej stabilności ruchu.

Potem pojawia się Para w Rozpadzie. On wchodzi po alkohol, ona stoi przed sklepem z miną, która mogłaby zatrzymać ruch orbitalny Ziemi. On kupuje. Ona nie jest zaskoczona. Wracają oddzielnie, każdy w swoją stronę, jak dwa gołębie po kłótni o okruszek. Kot tego nie rozumie. Jak jest konflikt, to się syknie, pacnie łapą i idzie spać. Ludzie wolą dramaty.

Są też Studenci w Trybie Przetrwania. Kupują wszystko, co ma procenty, i jeszcze pytają, czy „to się opłaca”. Nie opłaca się nic z rzeczy, które oni robią po zmroku, ale to nie moja sprawa. W ich oczach jest młodzieńcza radość i poczucie nieśmiertelności. Kot im zazdrości tylko jednego: entuzjazmu, który trwa aż do pierwszego kaca.

A potem przychodzi mój ulubiony: Zbieracz Pretekstów.
„To dla kolegi.”
„To na prezent.”
„To do gotowania.”
„To ja tylko sprawdzić cenę.”
Gdyby kłamstwa miały futro, on by liniał non stop. Kot słucha z pobłażaniem. Ludzie naprawdę wierzą, że jeśli wypowiedzą absurd wystarczająco poważnie, rzeczywistość się dostosuje.

W godzinach szczytu atmosfera gęstnieje. Ktoś pali papierosa, ktoś obgaduje sąsiadów, ktoś sprzedaje „okazyjne” perfumy z bagażnika. To jest mikrospołeczność rządzona jedną zasadą: „jeśli tu jesteś o tej porze, nie oceniasz innych, bo oni oceniają ciebie”.

W środku sklepu króluje oczywiście Kasjerka Nocy. Kobieta, która widziała więcej niż niejeden policjant na patrolu. Zmęczenie w oczach, stal w głosie, odporność na bełkot. Gdyby świat miał się rozpaść, ona jako ostatnia napełniłaby lodówkę piwem. Ma moją pełną kocią sympatię.

Najpiękniejszy akt misterium przychodzi przy zamknięciu sklepu. Pracownik wychodzi z miotłą i ogłasza: „koniec na dziś”. Ale klienci stoją dalej. Bo w ich głowach sklep na rogu to nie miejsce. To nadzieja. Ciepłe światło. Obietnica, że wieczór jeszcze da się uratować.

I przyznam: choć sam nie potrzebuję procentów, lubię patrzeć na to wszystko. Lubię tę ludzką kruchość, desperację, zakupy robione z ostatnią powagą, jakby dotyczyły przyszłości świata. Sklep nocny to teatr emocji, które koty rozumieją zaskakująco dobrze: samotność, pragnienie pocieszenia, potrzeba choć jednego miłego bodźca zanim człowiek padnie twarzą w poduszkę.

Czy kot korzystałby z takiego sklepu? Oczywiście, że nie.

Ale kot potrafi docenić dobre widowisko.
A sklep na rogu to widowisko, które gra codziennie.
I nigdy nie brakuje obsady.




Na marginesie
Jeśli te felieton Ci się podobał, to w e-booku są dłuższe formy.
Bez skracania. W kocim stylu.
Jak (nie) wytresować kota
zobacz książkę


Jeśli jeszcze nie masz dość… czytaj dalej



W każdym bloku pojawia się prędzej czy później ten egzemplarz. Ten, który uznał, że jego balkon nie jest balkonem, tylko sceną życia. Prywatną areną sprawności fizycznej. Miejscem, w którym codziennie musi poinformować całe osiedle, że właśnie buduje sobie biceps. I charakter. I ego. Głównie ego.



Jeśli ten felieton cię rozbawił, zirytował albo chociaż
nie zasnąłeś przed końcem, możesz postawić mi Kawę.

BLIK od 2 zł. Ja wezmę mleczko, człowiek dostanie czarną









© Kocierewiry.pl – Wszystkie prawa zachowane. Niestety.
Regulamin kota danych
Regulamin kota danych
Wróć do spisu treści